Są takie godziny, że ściana niewidzialna
Między nami stoi, świat nasz rozdzielająca.
Że łzy nam płyną zgodnie lecz przeciwko sobie.
Że siedzimy tuż obok, a dzieli nas piekło.
Odwiedza mnie pustka, beztkliwość namacalna
I jestem samotny – wśród przyjaciół tysiąca.
Staram się potajemnie wzrok zwrócić ku Tobie
Lecz widzę tylko otchłań – ciało Twe uciekło.Muzyka w mym ciele staje się realna,
Porusza me serce każda struna drżąca.
Każdy dźwięk jak w sukni, w jedwabnej osnowie;
Każde nowe brzmienie duszę mą urzekło.Muzyka twardnieje jak ściana skalna,
Muzyka przyspiesza jak sarna mknąca,
Muzyka widnieje w złotej ozdobie,
Muzyka gorętsza niż samo piekło.W moich uszach tylko pieśń chóralna,
W moim sercu ochota gasnąca.
Chyba Szatan we własnej osobie
Sprawił, że życie ze mnie uciekło.Straszna muzyka materialna,
Uczuć władzę przejąć pragnąca,
Epitafium śpiewa na grobie,
Bo ciało me w końcu poległo.Zatacza krąg już widzialna,
Najbliżej serca dążąca.
Zamykam ją w samym sobie
By choć to mi nie uciekło.Coraz szybciej słyszalna,
Coraz głośniej dźwięcząca,
Gasi wszystko po sobie.
Przeklęta! Ugaś piekło!Zamilcz niesłyszalna!
Słyszysz? Zamilcz grzmiąca!
Oddaję się tobie,
Tylko skończ to piekło!I ucichły dźwięki, wygrała pieśń nachalna.
Teraz jest nad ciałem i duszą panująca.
Sam już nic nie czuję, nie myślę i nie robię.
Wszystko, co mną było, człowieczeństwa się zrzekło.Muzyka mej duszy wciąż gra fenomenalna.
Pięknem przepełniona jest dusza ma grająca.
W spokoju, lekkości, rozanielam się w sobie.
„Muzyka jest dobra” – serce me nawet rzekło.„Jaka w niej harmonia! Jak jest przewidywalna!
Muzyka tak lekko i tak cicho płynąca.”
No a potem dusza spytała w mej osobie:
„I po co się bałeś, że rozpęta tu piekło?”Lecz czy obiektywna być może dusza marna,
Wychwalanych dźwięków głosem się kierująca?
Bo czyż nie jest piekłem więzienie w samym sobie,
Kiedy panowanie nad osobą uciekło?Uratuj mnie…
Pisane na muzycznym haju
Pierwszą część Tryptyku, Metalmanię, traktuję raczej jako nieudany eksperyment. Idea była taka, żeby pierwsze dwie zwrotki zrobić 13-sylabowe, a następnie odejmować po sylabie, by pod koniec znów wrócić do trzynastozgłoskowca. Myślę, że mogłoby wyjść, gdybym nie zastosował w całym wierszu tego samego układu rymów. To zdecydowanie zepsuło całą kompozycję. Cóż… Mickiewiczem nie zostanę
Aktualnie mój najdłuższy wiersz, w przeciwieństwie do najkrótszego mojego utworu, czyli drugiej części Tryptyku, spinającej pierwszą i trzecią. Myślę, że niedługo zamieszczę tu “brakujący element”.
Są takie godziny, że ściana niewidzialna