Stało się to, czego można się było z łatwością domyślić - władze kościelne zwlekały i wymigiwały się jak mogły przed lustracją, to w końcu spotkała je kara. I choć postawa arcybiskupa seniora i kilku innych duchownych była, w mojej opinii, wyjątkowo niewłaściwa (żeby nie powiedzieć: skandaliczna), to tak na prawdę nie wiem o co do końca w tym wszystkim chodzi. Mówi się o kryzysie w Kościele. Zgadzam się - Kościół przechodzi kryzys. Ale kogo ten kryzys w zasadzie dotyczy?
Księży współpracujących z SB? Przecież wiadomo nie od dzisiaj, że kler był bardzo intensywnie inwigilowany i na pewno niejednego księdza złamano. Nikt nie jest bez winy. Ja jestem jak najbardziej zwolennikiem lustracji, zwłaszcza w Kościele, ale przecież postawa grupy duchownych, nawet sporej, nie może się odbijać na wizerunku całego kleru. Stosowanie odpowiedzialności zbiorowej to metoda hitlerowców i niektórych nauczycieli, a nie nas, inteligentnych i cywilizowanych ludzi. I jestem przekonany, że lustracja, przed którą niestety tak się wzbraniają wysocy kościelni urzędnicy, uzdrowiłaby sytuację. Owszem, poleciałoby kilka głów. Ale przynajmniej pozostali byliby oczyszczeni - bo oprócz tego, że wiadomo byłoby kto współpracował, byłoby też wiadomo kto nie współpracował. A tak to podejrzany jest praktycznie każdy.
Hierarchii kościelnej? Owszem, hierarchia chyba jednak straciła w oczach wiernych zaufanie. Nuncjusz nie dostarczył papieżowi jakiś informacji? Brzmi po prostu podejrzanie. Niezależnie od tego, jaka jest prawda, wyszło tak, jakby zrobił to celowo. Ha! Więc to jednak kryzys hierarchii kościelnej! Być może, choć to nie jest sedno sprawy. Bo to wszystko to jest kryzys religii katolickiej. A nie wiary katolickiej. Bo wiara nie ma nic wspólnego z hierarchią. Dlatego obawy, że ktoś przez ostatnie wydarzenia odejdzie od Kościoła, są po prostu śmieszne. Bo to oznaczałoby, że go z Kościołem łączy tylko religia, a nie wiara. A chyba o wiarę w tym wszystkim chodzi, prawda?
Prawdziwy problem Kościoła istnieje nie od dziś. To nie jest nawet kwestia ostatnich lat. Kościół ma problem praktycznie od początku istnienia. Dlaczego? Bo nie jest wspólnotą ludzi wierzących, tylko religijnych. Bo jest organizacją religijną. Bo rządzą nim dogmaty, a nie wiara. Tak, prawdziwym problemem Kościoła są dogmaty. Większość ludzi nie widzi tego problemu, bo nawet się nie zastanawiają nad ich istotą, ani jakie niosą za sobą konsekwencje.
Co czyni z człowieka katolika? Chrzest, sakramenty, wychowanie i wyuczona modlitwa? Jeśli tak, to jestem w pełni katolikiem. Ale wydaje mi się, że chodzi bardziej o wiarę. Wiarę w dogmaty, we wszystko, czego naucza Kościół. Może to zabrzmi szokująco i brutalnie dla osób, które mnie znają, ale jeśli tak, to nie jestem katolikiem. “Jestem katolikiem, ale nie wierzę w nieomylność papieża”. Więc nie jesteś katolikiem!
Wracając do sedna. Problemem Kościoła jest to, że stworzył skomplikowany system dogmatów, które mają się nijak do faktycznej wiary większości katolików. I, co gorsza, mają się nijak do biblijnego przekazu. Weźmy przykład ostatnich dwóch wieków. 1854 - dogmat o niepokalanym poczęciu Maryi. W Biblii nie ma o tym ani słowa, wręcz przeciwnie - jest wiele fragmentów wskazujących, że Maryja była grzeszna i nie została urodzona bez grzechu pierworodnego. 1870 - dogmat o nieomylności papieskiej. Biblia jasno stwierdza, że tylko Bóg może być nieomylny, o papieżu nie ma nawet wzmianki. 1950 - dogmat o wniebowzięciu Maryi. Skąd to wywnioskowali, skoro o matce Jezusa przekaz kończy się na męce krzyżowej? Z dogmatu wprowadzonego sto lat wcześniej. Skoro była bez grzechu, to nie umarła, bo śmierć jest karą za grzech. A skoro nie żyje do dziś, to znaczy że została wzięta do nieba. Logiczne (?)
A co z czyśćcem? Ze wstawiennictwem świętych? Z odpustami? Niestety, Kościół brnie dalej obraną przez siebie ścieżką. Najlepszym rozwiązaniem byłoby wycofanie się, zawrócenie i zastanowienie raz jeszcze, ale jest na to już za późno. Już nie można się cofnąć. Możnaby chociaż przywrócić drugie przykazanie boże, wycofane przez Kościół (serio) w VIII wieku. Ale to się nigdy nie stanie.
Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane:
Ten lud czci Mnie wargami,
lecz sercem swym daleko jest ode Mnie.
Ale czci Mnie na próżno,
ucząc zasad podanych przez ludzi.Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji.
Jezus Chrystus
Ewangelia według świętego Marka, rozdział 7, wersy 6 do 8

bardzo się zgadzam.
Pozdrowienia