Brązowy medal w wieloboju spowalnianie rozwoju/utrudnianie korzystania/niszczenie Internetu otrzymuje… przeglądarka Microsoftu – Internet Explorer! Gratuluję jej twórcom i milionom użytkowników IE, Maxthona, Avanta, etc. na całym świecie za pośrednie przyczynienie się do tak wysokiego miejsca w tej konkurencji. Tak, kieruję to również do Ciebie, jeśli tylko jesteś jednym z około 9 milionów Polaków korzystających z przeglądarki Microsoftu.
Używasz IE – szkodzisz Internetowi
Żyjemy w demokratycznym kraju, więc powiem wprost i bez ogródek – używanie Internet Explorera w znaczący sposób hamuje rozwój Internetu. Czemu? Bo największe minusy IE to jego popularność i przestarzały silnik, a webmasterzy dzielą się na głupszych i mądrzejszych.
Głupszy webmaster to taki, który robi stronę pod konkretną przeglądarkę – oczywiście najczęściej pod IE (wykorzystywany tu jest pierwszy wymieniony minus – popularność). Najczęściej jest to zupełny amator lub osoba starszej daty, która nauczyła się robić strony kilka długich lat temu i ciągle tkwi w Internecie z roku 1998, czy nawet 2001. Często nie wie, że istnieje olbrzymia grupa użytkowników alternatywnych przeglądarek lub po prostu nie potrafi skonstruować poprawnej i działającej strony. Cierpią na tym najbardziej oczywiście użytkownicy Firefoksa, Opery, SeaMonkey czy innych, którzy często nie mogą w pełni korzystać z interesującej ich tematycznie strony.
Mądrzejszy webmaster to taki, który robi stronę przynajmniej w miarę zgodną ze standardami, działającą przyzwoicie pod praktycznie każdą przeglądarką. I tu natyka się na drugi wymieniony wcześniej, i jednocześnie największy, minus Internet Explorera – przestarzały silnik. Nie może sobie pozwolić na olanie teoretycznie ponad 60% wizytujących jego “dzieło”, więc musi się dostosować. Mądrzejszy webmaster tworzy stronę w 5 dni, 3 godziny i 30 minut. 30 minut zajmuje mu napisanie strony zgodnej ze standardami, 3 godziny oskryptowanie i stworzenie grafik, a 5 dni dostosowanie strony do Internet Explorera. W zasadzie i tak dobrze, jak skończy się na tym. Sam niejednokrotnie byłem zmuszony do zrezygnowania z nowych technologii, by wszystko działało pod IE. Pod tym względem przeglądarka Microsoftu, wykorzystując pozycję monopolisty, uniemożliwia rozpowszechnienie nowszych rozwiązań, przez co ciągle jesteśmy zmuszani do korzystania z przestarzałych technologii.
Rzeczy, na które (często) nie można sobie pozwolić
- Strony oparte na CSS. Internet Explorer ma tak kiepawą obsługę kaskadowych arkuszy stylów, że możliwości ich zastosowania są bardzo ograniczone. Najlepszym rozwiązaniem tego problemu jest chyba sposób “nachamowy” – użycie osobnych arkuszy stylów dla IE, definiujących bardziej prymitywny wygląd, by przeglądarka go zrozumiała.
- Strony w XHTMLu. Internet Explorer nie obsługuje XHTMLa. Kto twierdzi inaczej, prawdopodobnie myli pojęcia “obsługiwania” i “wyświetlania”. Wysyłanie dokumentu we właściwy sposób, czyli jako
application/xhtml+xml, skutkuje w IE próbą zapisania go na dysku. Można sobie z tym poradzić sprawdzaniem (np. w PHP), czy przeglądarką próbującą wyświetlić stronę obsługuje XHTML, a jeśli nie – zaserwowanie jejtext/html. Czemu nie wysyłać od razu z takim nagłówkiem? To pytanie na osobną dyskusję, na razie wystarczyć powinien fakt, że według W3C XHTML nie powinien być wysyłany jakotext/html. Kropka. - Obrazki w PNG. PNG jest świetnym formatem. Z racji wielopoziomowej przezroczystości – znanej bardziej jako półprzezroczystość – można zrobić bardzo efektowny wygląd dla strony. Odpowiedzialny jest za to osobny tzw. kanał alpha, dzięki któremu można uzyskać nie tylko półprzezroczystość, bo przezroczystość w PNG ma nie 2, a 256 stopni! Niestety, poprawnie wyświetla ją dopiero IE7, przez co jeszcze przez długie lata nie będzie można sobie pozwolić na jej szerokie zastosowanie w designach stron.
- Skrypty podpinane pod DOM. Najlepszą metodą na podpięcie skryptu do dokumentu jest wykorzystanie DOMu. Nie musimy wtedy nic zmieniać w kodzie strony, by dodać nowe zdarzenie. Wszystkie zmiany obejmują wyłącznie plik ze skryptem. Metoda ta polega na dodawaniu zdarzeń funkcją
addEventListener(). Niestety, nie działa ona w IE, który, jak niedawno pisałem, nie obsługuje DOM level 2. Jedyne, co nam pozostaje, to dodawanie skryptów inline’owo, czyli za pomocą np.onclick="funkcja()", co jest znacznie bardziej uciążliwe w użytkowaniu. Jako że JS w teorii ma być czymś dodatkowym, a brak jego obsługi nie powinien uniemożliwiać zobaczenia strony, możemy też się zdecydować na bardziej radykalny krok – kompletne olanie IE. W ramach zemsty – utrudniasz nam (webmasterom) życie, korzystając z przestarzałej przeglądarki, to dostaniesz mniej funkcjonalną stronę (ale dalej możesz zobaczyć całą jej zawartość).
Co począć?
Zrób to dla mnie i tysięcy innych webmasterów – zmień przeglądarkę. Jest tyle nowocześniejszych, prostszych, wygodniejszych, darmowych i po prostu lepszych programów, że w zasadzie używanie IE jest dla mnie oznaką sado-masochizmu. Sado – względem nas, a maso – względem siebie. Na początek proponuję Firefoksa – wśród alternatyw jest najpodobniejszy do IE, najprostszy w obsłudze i najbardziej konfigurowalny. Jak już go opanujesz, to możesz na nim zostać na stałe (to dobra decyzja, sam z niego korzystam), albo rozpocząć poszukiwania “tej jedynej”. Opera ma najwięcej opcji i narzędzi na starcie oraz świetnie obsługuje standardy. SeaMonkey jest otwarty i zawiera wszystko, co potrzeba do webmasterki i codziennej pracy. Flock ułatwia pisanie blogów. I tak dalej. Możliwości są dziesiątki.

Gratuluję koledze jak tworzy grafikę w 3h… To muszą być ostro ubogie strony… Osktyptowanie w tak krótkim czasie? A gdzie testy? Gdzie sprawdzanie odporności na błędy usera? Kolega to chyba jeszcze na poważnie nie robi stronek
Co do IE może i jest złe ale co to za argumentowanie? Czy użytkownika internetu obchodzi to że IE nie obsługuje standardów o których user nic nie wie? To chyba po naszej stronie webmasterów jest dostosowanie strony dla KAżDEGO usera
Co do pierwszego paragrafu – to była taka metafora, czy też “hiperbolizacja w celu emfazy”, jak to niektórzy mówią. Zresztą oskryptowanie nie jest czasochłonne i myślę, że 3 dni to aż nadmiar. Co do ubogości to cóż, uważam, że w stronie najważniejsza jest treść a nie wygląd. Swoją drogą denerwują mnie strony, w których same obrazki ładują się ponad minutę.
Co do drugiego – oczywiście, że masz rację w tym, że to do webmasterów należy dostosowanie strony dla każdego użytkownika. I właśnie dlatego IE znalazło się tu na 3. miejscu. Wiesz jakby wyglądało u mnie tworzenie strony, gdyby nie było IE? Piszę kod HTML, dodaję CSS i JS, robię grafikę, sprawdzam jak to wygląda pod JEDNĄ przeglądarką, dla czystej formalności sprawdzam poprawność walidatorem. Koniec. No tak, ale jednak IE istnieje, więc muszę do tego dodać jeszcze nieraz tonę haków, czasami zrezygnować z niektórych elementów, bo ta przeglądarka na przykład nie wie, co to półprzezroczysty PNG itd. Uważam, że z tego powodu IE wyrządza Internetowi wielką krzywdę, a użytkownicy, przez to, że z niego korzystają, są za to współodpowiedzialni. Oczywiście, nie można ich winić za niewiedzę…
Aczkolwiek IE zawdzięczamy trochę (bardzo niewiele) przydatnych rozszerzeń JScriptu, jak AJAX, innerHTML, offsetHeight czy scrollHeight. Inna sprawa że obsługa CSS woła o pomstę do nieba…